Stalker PBF

Bar 100 Radów - Droga do Dziczy

Nigaz - 2010-06-16, 20:07
Temat postu: Droga do Dziczy
Posterunek sąsiadujący z tym pilnującym Magazynów Wojskowych. Tutejsi strażnicy oprócz worków z piaskiem są bronieni spora zapora z grubych blach. A mają się, czego bać. W Dziczy oprócz wielu mutantów czyhają też bezlitośni Najemnicy. A ci nie przepuszcza okazji do zarobku i często atakują Stalkerów. To, dlatego mało, kto tam idzie.
Grental - 2010-10-11, 07:47

Drogą do Dziczy szedł Grajek,musiał przedostać się przez Dzicz aby dostać się do Jantaru.Szedł tam uzbrojony tylko w Vipera,chory,czy przeżyje,tylko ten u góry wie.
Szopen - 2010-10-13, 14:26

Droga była spokojna. Na razie. W sumie to były spokojne tereny. Jednak do naukowców droga daleka i niebezpieczna więc może lepiej poszukać kogoś kto wie co ci jest gdzieś bliżej?
Kizuna - 2010-10-25, 18:03

Niedaleko posterunku pojawiła się Patrycja. Czekała tutaj na kogoś kto będzie szedł w jej stronę. A gdzie ona szła? Do Jantaru, do naukowców. Chciała znaleźć sposób na zwalczanie zarazy rozpowszechniającej się w Zonie. Sama miała kombinezon chroniący jej skórę oraz zamknięty obieg powietrza więc wirus nie mógł jej dopaść. Poza tym była medykiem. Taka była jej trudna i zajebiście niewdzięczna robota.
Szopen - 2010-10-25, 18:06

Jeden ze strażników dopalił cygaro i podszedł do ciebie.
- Wybierasz się do Dziczy? Sama? Wiem, że u nas nie jest prosto ale samobójstwo to złe rozwiązanie. Poszukaj sobie lepiej ochrony jakiejś. Co najmniej ze trzy osoby.

Lee - 2010-10-25, 18:09

Lee kierował się z Magazynów w kierunku Jantaru. Musiał się udać do naukowców. Gdy dochodził do Baru, sprawdził że maska przeciwgazowa jest dobrze założona i udał się na drogę prowadzącą do Dziczy. To będzie dopiero sprawdzian dla nowego kombinezonu pomyślał Lee. Wkrótce stanął na drodze.
Kizuna - 2010-10-25, 18:11

Czekam, może ktoś będzie miał takie same skłonności samobójcze jak ja i znajdę kompanów.

Wzruszyła ramionami i uśmiechnęła się lekko.

A co, chcesz mi towarzyszyć?

Zadała to pytanie z nutą flirtu i dziwnym błyskiem w oku. Spostrzegła kogoś kątem oka.

Zdaje się, że już teraz na kogoś trafiłam.

Lee - 2010-10-25, 18:19

- Hmmm...- udawał że się zastanawia -Dobra, idę do Jantaru. Do naukowców. Radziłbym ci się do mnie nie zbliżać, tak na wszelki wypadek. Jeśli udasz się ze mną aż tam, będę skłonny ci zapłacić. W tamte rejony zony nie należy się samotnie zapuszczać.
Lee ukrywał swoje zdziwienie kobietą w Zonie. Wyglądała na doświadczoną, pewnie już wiele wyrazów zdziwienia słyszała.

Kizuna - 2010-10-25, 18:23

Sama również planowałam iść do Jantaru więc płacić nie musisz. A poza tym domyślam się, że jesteś ofiarą Zarazy. Ja idę do naukowców bo chcę znaleźć lekarstwo na Zarazę.

Wygłosiła to swobodnym tonem jakby mówiła o przeziębieniu. A po prawdzie to miała do czynienia ze zmutowanym wirusem nieznanego szczepu atakującego układ odpornościowy i organy wewnętrzne. Z tego co zaobserwowała.

Lee - 2010-10-25, 18:32

- No dobrze, masz już wszystko czy jeszcze potrzebujesz się przygotować?

Zapytał Lee, osobiście chciał już ruszać.

Kizuna - 2010-10-25, 18:35

Ja tam mogę ruszać.

Obróciła się i położyła dłonie na rękojeściach obu pistoletów. Wzięła wdech i wydech rozkoszując się czystym powietrzem. To była jedna z zalet zamkniętego obiegu. Powoli i ostrożnie ruszyła w stronę Dziczy. Miała na uwadze, że wszystko poza nimi to na 99% coś chcącego ich udupić, ubić lub okraść. Z przewagą tego w środku.

Szopen - 2010-10-25, 19:39

- Ja z wami nie pójdę. Mam wartę. Ale może udałoby się wam wynająć kogoś do pomocy. Dwoje to mimo wszystko mało. Mijacie przecież najemników. - Strażnik odpalił kolejne cygaro wyjęte ze srebrnego opakowania podelektował się chwilę dymem po czym kontynuował - Macie do minięcia oprócz tego trochę anomalii i mutantów. o tego jakieś dwie setki martwaków. Ja nie chcę za nikogo podejmować decyzji ale nawet My, Powinność nie wysyłamy tam grup mniejszych niż 4-5 osób. Przemyślcie to sobie.
Lee - 2010-10-25, 19:44

- Tak sądzisz - zamyślił się na chwilę - no w sumie coś w tym jest. Dobra. Ja poszukam w budynkach, może znajdą się jacyś poszukiwacze przygód, he he. Hej ty, - wskazał na towarzyszkę - jak cię zwą? Dobrze wiedzieć z kim się współpracuje.
Kizuna - 2010-10-25, 19:47

Jak na razie możesz mi mówić Myszka. Tak mnie nazywają. Może kiedyś będziemy na Ty. Ja pójdę po Ognistych. Może któryś ma chętkę na taką wyprawę.

Skinęła kompanowi i ruszyła swoją drogą. Czas zebrać ekipę na Jantara.

[zt]

Kizuna - 2010-10-30, 12:15

Patrycja powróciła na miejsce początku swojej eskapady. Niestety, ale nie udało jej się zdobyć żadnej pomocy. Bez skrępowania "weszła" do posterunku i usiadła na pierwszym lepszym worku z piaskiem. Westchnęła.
Arden - 2010-10-31, 11:07

Na drogę wkroczył Arden widział już Patrycje z daleka. Podszedł do niej i powiedział.
- Witaj. Widzę ze ty też do dziczy. Mam pytanie czemu nie stawiłaś się na rozkaz do bazy? Zaatakowali mnie bandyci. Teraz tam siedzi tylko Turek. Z Arturem nie mogę się skontaktować wiesz co z nim jest?

Kizuna - 2010-10-31, 11:47

Siedziała oparta plecami o zaporę nie przeszkadzając sobie otaczającymi ją żołnierzami. I wtedy usłyszała znienacka pytanie Ardena. A raczej monolog.

Niestety, nie wiem. Zniknął... właściwie sama nie wiem kiedy. A czemu nie stawiłam się na rozkaz... wybacz, ale doszłam do wniosku, że bycie we frakcji ogranicza mnie. Słuchanie rozkazów, obowiązki... to nie dla mnie.

Lee - 2010-10-31, 12:02

Lee podszedł do Myszki i Ardena z wojownikiem Wolności. Na PDA dał znać Stalkerom z budynków że czekają na nich na drodze do dziczy.
- Zaraz dojdzie do nas dwóch Stalkerów, jest na pięciu. - rzekł do nich

Kizuna - 2010-10-31, 12:12

Skinęła głową w stronę Lee.

Sześcioro. Ja, Ty, Arden, Twój szacowny znajomy oraz ta dwójka, która niedługo dojdzie.

Poprawiła swojego nowego znajomego, ale bez cienia kpiny czy jakichkolwiek złych zamiarów.

A słyszeliście? Podobno mutanty ostatnio namnożyły się w okolicach Wysypiska i Kordonu.

Lee - 2010-10-31, 12:18

- Tak - uśmiechnął się - racja. Wy zapłacicie tym dwóm po dwa tysiące. Ja zapłaciłem temu trzy - spojrzał na wojownika. - Ja będę osłaniał tyły. Wy róbcie co chcecie. Po powrocie planuję wybrać się na artefakty. Może zwróci się za eskortę. Możemy ruszać?


// Zapomniałem o sobie xD

Kizuna - 2010-10-31, 12:29

A może poczekamy na tą dwójkę najpierw?

Zadała dosyć ważne pytanie. Czyżby w ostatnim czasie panowała jakaż zaraza powodująca amnezję?

//Trzeba poczekać na Szopena aż ten zapostuje, że Ci dwaj z budynków przyszli.

Grental - 2010-10-31, 14:26

Do grupki stalkerów zbliżał się Grajek,gdy był już blisko pomachał do nich ręką,rzekł
Ja też idę z wami jeśli mogę,muszę odwiedzić naukowców w bunkrze,a przyda się wam raczej jeszcze jeden strzelec,to co mogę iść?
Przekrzywił głowę.

Szopen - 2010-10-31, 15:02

Lee przyszedł z bojownikiem Wolności. Ten nie bardzo zainteresowany waszą rozmowa wyjął z plecaka dwa Colty i włożył je do kabur na udach. W dłonie chwycił również wyjęte z plecak dwa rewolwery Magnum .44. Po chwili dołączyli dwaj stalkerzy z budynku. Obaj mieli na sobie wzmocnione kombinezony stalkerów i taktyczne hełmy. Nie mieli za to płaszcze i było świetnie widać ich uzbrojenie. Obaj mieli za pasami po dwa pistolety maszynowe Scorpion. Jeden w ręce dzierżył rewolwerową strzelbę Striker a drugi karabin GP37. Ten ze strzelba podszedł do wolnościowca i przywitał się z nim. Widać było, że się znają od dawna. Po chwili przemówił.
- Nazywam się Buzz. To - wskazał na swojego towarzysza - Jest mój brat, Al. A ten gość z Wolności nazywa się Klamka. Jeśli jesteście gotowi to możemy ruszać - W tej chili jednak na placyk wbiegł Grental. Buzz popatrzył na niego, wysłuchał go i zapytał reszty - Bierzemy gościa? To kot i moim zdaniem nie przeżyje ale to wasz wybór.

Lee - 2010-10-31, 15:25

Lee zmierzył wzrokiem przybysza:
- Możesz iść, jednak jeśli... coś ci się stanie, to nie odpowiadamy za to. - rozglądnął się po wszystkich - dobra, możemy już iść.

Kizuna - 2010-10-31, 15:30

Wstała i otrzepała spodnie na tyłku. Przeciągnęła się lekko i podeszła do grupy.

Owszem, możemy już iść.

Sprawdziła jeszcze tylko kabury czy są pełne, zapas amunicji i skinęła głową by potwierdzić swoje słowa czynem.

Grental - 2010-11-01, 18:57

Phi!
Prychnął
Carpe diem , chwytaj życie, jeśli tam nie pójdę to zginę,jeśli pójdę, może przeżyję,jakby co to weźcie wszystkie moje rzeczy do skarbczyka PZS.
Ściągnął Vipera z pleców i przeładował.Rzekł
Dobra ludzie idziemy?

Szopen - 2010-11-04, 17:22

[/color=green]Jak Arden nie odpisze do jutra to zaczynamy[/color]
Szopen - 2010-11-07, 18:04

- Dobra, chodźmy - Powiedział Klamka i ruszył pierwszy - Zawsze trzymamy się szyku. ja z przodu, potem ty - wskazał na Lee - i ten kot. Potem ta panienka a na końcu Al i Buzz. Starajcie się robić jak najmniej hałasu bo będziemy przechodzić w pobliżu najemników. Ruszamy!
Zapraszam do tematu Droga Główna w Dziczy.

Imb - 2012-04-02, 22:47

Przechodząc pewnym, chociaż pospiesznym krokiem przez Bar, Imb nawet nie spojrzał w stronę lokalu. Było to dla niego dosyć ciekawe uczucie - jak dotąd nie zapuszczał się dalej niż tutejsza knajpa i arena, więc teraz każdy krok postawiony dalej od granicy będzie krokiem w nieznane. W końcu dotarł także i do przejścia na Rostok. Zatrzymał się obok posterunku i zdejmując strzelbę z ramienia, by włożyć w nią magazynek i przeładować broń. Trzymał broń opuszczoną i wpatrując się w przejście pomiędzy blachami, prowadzące w tę bardziej dziką część fabryki, rzucił do stojącego obok żołnierza - jak jest tam teraz i czego powinienem się obawiać? Słyszałem coś o Najemnikach - dowiem się czegoś więcej, by móc ich unikać?
Szopen - 2012-04-03, 16:14

- na razie spokojnie. My nikogo nie zatrzymujemy, każdy moze przejść nawet ci z Wolności jesli chcą. Ale faktycznie nie jest to bezpieczna okolica. Choć teraz masz szczęście, po najemnikach ani widu. Zaszył sie gdzieś i dali spokój za to mutantów jest nieco wiecej. Ale to i tak mniej niż najmusy wiec można zbierać artefakty jesli taka jest twoja ochota.
Imb - 2012-04-03, 23:29

Imb kiwnął głową w podziękowaniu. Niewielu Najemników, a przynajmniej są zajęci bardziej niż zwykle. Do tego sporo mutantów i anomalii... Nie ma co, będzie ciekawie. Uśmiechnął się pod nosem, gdy przekraczał granicę terenów pilnowanych przez Powinność. Teraz już nie mógł liczyć na czyjąkolwiek pomoc i zawierzył tylko swojej strzelbie oraz temu gnatowi, który spoczywał za paskiem spodni. Ciekaw był, co spotka za tamtym przejściem i z czym przyjdzie mu się zmierzyć. Jednak nie mógł zastanawiać się w nieskończoność; w końcu przeszedł przez prowizoryczną bramę i zagłębił się w tereny Dziczy.
Burbon - 2012-06-24, 16:58

Stalkerzy stanęli u schyłku barykady. Była niczym wrota do piekła. Wszędzie zaschnięta krew, łuski i śmierć w powietrzu. Niechętnie przekroczyli granicę świata rzeczywistego i wkroczyli do horroru. Piekło stanęło przed nimi otworem.

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group